Dzisiaj jest 18 Grudnia 2018, Wtorek, imieniny obchodzą:

Gdzie pojechało Wasze dziecko?

Dodano: 26 maja 2018

Dziś w zamian za wygodę korzystania z danych o korkach na drodze, dobierania połączeń komunikacji miejskiej czy wklejania geotagów na zdjęcia zamieszczane w social mediach młodzi ludzie pozwalają, by aplikacje śledziły ich poczynania. Czy podobne uprawnienia mogą mieć również rodzice? Tak – pod warunkiem, że chodzi o monitorowanie samochodu, który powierzyli młodemu kierowcy, a sytuacja jest zaakceptowana przez obie strony.

 

Źródło: www.newseria.pl

Niemal każdy z nas ma w kieszeni smartfona, który wykorzystując dane lokalizacyjne udostępnia dodatkowe, przydatne funkcjonalności. Powoli przyzwyczajamy się, że dzień po wizycie w galerii handlowej czy restauracji Google prosi o podanie kilku informacji na temat placówki, w zamian oferując opinie na jej temat. Coraz mniej przeszkadza nam, że po zakupach w sklepie odzieżowym, na naszym instagramie lub facebooku wyświetlane są reklamy z promocjami danej marki ubrań. Cenimy możliwość stałego monitorowania przesłanej paczki, a dzielenie się ze znajomymi aktualnym miejscem przebywania za pomocą aplikacji takich jak snapchat i glymps to nic złego. Powód? Wyzbywamy się myślenia o udostępnianiu lokalizacji jako o śledzeniu.

A co z monitorowaniem pozycji pojazdu? Czy godzimy się z faktem, że ktoś może wiedzieć, gdzie znajduje się nasz samochód i my sami? Odpowiedź brzmi „tak”, o ile wiąże się z tym ustalenie określonych zasad i zaufanie do osoby sprawdzającej nasze położenie. Czasem jest to szef lub zarządca floty sprawujący nadzór na pracownikiem, a niekiedy rodzic dbający o bezpieczeństwo swojego dziecka, które pożyczyło od niego samochód.

Ostrzeżenia „tylko nie szalej” kierowane do świeżo upieczonych kierowców nie są zwykle bezpodstawne. Bywa, że podczas samotnych (czyli bez taty lub mamy) przejażdżek młodzi wyciskają z wozu rodziców ostatnie konie mechaniczne. Pół biedy, gdy kończy się na zgrzycie nieumiejętnie wrzucanych biegów i paleniu sprzęgła. Gorzej, gdy ułańska fantazja podpowiada wciskanie pedału gazu w podłogę. Od lat statystyki wskazują, że jedną z największych grup ryzyka na drodze stanowią właśnie młodzi zmotoryzowani.

Według danych Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, osoby w wieku 18-24 lata charakteryzującą się najwyższym wskaźnikiem liczby wypadków na 10 tys. populacji. – W 2017 r. byli oni sprawcami 5550 wypadków, w których zginęło 468 osób, a 7272 zostały ranne. Przyczyną 36,8 proc. wypadków, które spowodowali młodzi, było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu. Mowa o grupie zmotoryzowanych, którą cechuje brak doświadczenia i umiejętności w kierowaniu pojazdami i jednocześnie duża skłonność do brawury i ryzyka – podsumowują policyjni eksperci.

Czy istnieje lekarstwo na brawurę? Rozwiązaniem, które pozwoli rodzicowi kontrolować poczynania dziecka za kierownicą – i to z korzyścią dla obu stron – jest monitoring GPS. – Moduł lokalizacyjny zainstalowany w samochodzie umożliwia bieżące monitorowanie pozycji pojazdu, jego prędkości, liczby gwałtownych hamowań, czasu użytkowania czy zużycia paliwa. Pozwala również na ustawianie alertów dotyczących obszarów, w których powinno lub nie powinno poruszać się auto. Jeśli np. rodzic poprosi dziecko, by nie wyjeżdżało poza miasto i zaprogramuje odpowiednią geostrefę, automatycznie zostanie powiadomiony przez aplikację o naruszeniu ustaleń przez młodego kierowcę – mówi ekspert Dariusz Kwakszys.

Psycholodzy zauważają, że kluczem do efektywnego wykorzystania możliwości stałego monitorowania jest transparentny układ pomiędzy rodzicem a dzieckiem. System lokalizacji nie może działać jak elektroniczna smycz. Podstawą jest wypracowanie jasnych zasad – np. ograniczenie się do wykorzystania jedynie alertów przekroczenia prędkości. – Kluczowe jest, by nie traktować systemu monitoringu jako narzędzia opresji czy sposobu na śledzenie każdego kroku dziecka – zaznacza ekspert Gannet Guard Systems. – System monitoringu to świetne narzędzie ułatwiające szybką reakcję w sytuacji np. zagrożenia. Kiedy auto ulegnie awarii lub przydarzy się stłuczka, rodzic znający lokalizację pojazdu będzie w stanie szybko zareagować, by przyjść dziecku z pomocą – podsumowuje Dariusz Kwakszys.

Czytaj również